Wow, nawet nie wiem, od czego zacząć.
No więc hej!
Mam na imię Magda i pewnej nocy zachciałam stworzyć bloga, na którym będę publikować swoje opowiadanie/nowelkę/fanfic. Kto wie, może coś więcej niż jeden tekścik z tego wykwitnie... Mam mnóstwo pomysłów na nie, niektóre nawet dobre (!), a i czasu niedługo będzie więcej niż przed maturą, tak więc czas pokaże ;)
Nie jestem dobra w przywitaniach, ani w sumie nie mam nic innego do powiedzenia... zostaje mi tylko podziękować, że tu weszliście, życzyć dobrej zabawy podczas czytania, i zachęcić Was do komentarzy! I trzymajcie za mnie kciuki, bym tego bloga tak szybko nie porzuciła, jak wszystkie inne.
(nawiasem mówiąc, napisałam całkiem długi pierwszy post, a to u mnie rzadkie, więc jest nadzieja!)
Dobra dobra, bo o samej historii nie napisałam!
Akcja dzieje się w Górnej Wsi (która ma totalnie zmyśloną nazwę i jest miejscem fikcyjnym), a głównym bohaterem, i jednocześnie narratorem jest... Gilbert Bielicki. Tak, Hetaliowicze, jak Beilshmidt, nie pasowało mi to nazwisko do historyjki, więc mu je zamieniłam. ;P
Gilbert B., miejscowy lekarz pracujący w prywatnej klinice, przyjeżdża do tej wsi na prośbę rodziny Łukasiewiczów. Jego zadaniem jest poprawne zdiagnozowanie choroby Feliksa, i mimo, że z początku jest ono jasno określone i wydaje się być do wykonania w ciągu kilku tygodni diagnoz i papierkowej roboty, pobyt w Górnej Wsi staje się coraz bardziej, i bardziej wydłużony.
Więcej informacji to już niestety tylko spoiler. ;)
Jeszcze raz zapraszam do komentowania!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz